| 2010-09-03 14:59 Lancie Delta z videoradarami |
Warmińsko-mazurscy policjanci otrzymali całkiem nowe radiowozy. W zamian za wysłużone i rozbite "Meganki" do drogówki trafią nowiutkie Lancie z mocnymi silnikami. Prócz Lancii, do policji trafią Fiaty Ducato. Wszystkie nowe auta warte są prawie dwa miliony złotych. Funkcjonariusze z Warmii i Mazur otrzymali 12 radiowozów. Sześć z nich to modele Lancia Delta z silnikiem Diesla o pojemności 1910 ccm (190 KM, Vmax: 222 km/h). Każdy z tych samochodów ma zamontowany wideorejestrator oraz zestaw komputerowy z drukarką i oprogramowaniem. Dodatkowym wyposażeniem pojazdów są tablice świetlne służące do wysyłania poleceń typu "Jedź za mną", "Stop Policja", które umieszczone są za tylną szybą.
Lancie Delta będą mogły rejestrować prędkość aut jadących przed, jak i za nimi. Dodatkowo policjanci będą nagrywać inne wykroczenia. Narzędzie w walce z drogowymi piratami trafi do policjantów z Komendy Wojewódzkiej w Olsztynie oraz do komend miejskich w Olsztynie i Elblągu oraz do powiatowych w Ostródzie, Mrągowie i Giżycku. Wartość jednego samochodu to ok. 127 tys. zł.
Oprócz samochodów osobowych, policjanci otrzymali Fiaty Ducato 250, które będa służyć jako ambulanse Pogotowia Ruchu Drogowego. Mają one przede wszystkim pomóc w jak najlepszym wykonaniu czynności związanych z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia drogowego. Wnętrze każdego z Ducato jest podzielone na trzy przedziały: kabinę kierowcy, przedział biurowy ze stolikami pod komputer i szafkami oraz przedział magazynowy (miejsce na dodatkowe wyposażenie - umywalkę oraz szafkę ubraniową).
Każdy ambulans ma na swoim pokładzie cyfrową kamerę, wózek do mierzenia odległości, zestaw znaków drogowych, walizkę medyczną, teleskopowy maszt oświetleniowy, lampę oświetleniową na statywie, oświetlenie zewnętrzne z trzech stron pojazdu, składany parawan do wykonywania oględzin, przyrząd do badania skuteczności hamowania, podnośnik samochodowy, nożyce hydrauliczne, drukarkę, skaner, kopiarkę, agregat prądotwórczy, tablicę ostrzegawczą "Policja Uwaga Wypadek". Każdy z tych samochodów posiada niezależny system ogrzewania.
Za kilka dni pojazdy trafią do jednostek w Elblągu, Olsztynie, Iławie, Nidzicy, Ostródzie i Szczytnie. Wartość jednego ambulansu to ponad 203 tys. zł.
Radiowozy warte ponad 1,7 mln zł zostały zakupione w 80 proc. ze środków Regionalnego Programu Operacyjnego Warmia i Mazury na lata 2007-2013 a w 20 proc. ze środków własnych Policji.
źródło: moto.interia.pl
|
| 2010-09-03 10:42 To jest przemysł fotoradarowy! |
Klub Lewicy zapowiedział w czwartek złożenie do NIK wniosku o zbadanie prawidłowości współpracy gmin z prywatnymi firmami dotyczącej fotoradarów.Z fotoradarów gminy uczyniły źródło stałego dochodu.
Lewica chce też zmian ustawy o ruchu drogowym, tak by wpływy z mandatów były w całości przeznaczane na remonty dróg. "Kilkadziesiąt godzin temu zakończyliśmy wakacje. Wakacje szczególne, w czasie których rozwinęła się w Polsce nowa gałąź przemysłu - przemysł fotoradarowy" - powiedział w czwartek na konferencji prasowej w Sejmie wiceszef klubu Lewicy Marek Wikiński.
Według niego liczba czynnych fotoradarów w naszym kraju wzrosła w ostatnim czasie z 127 do 274. Jak zaznaczył, "w przeliczeniu na kilometry autostrad jest to chyba rekord Europy". Ponadto w ocenie Wikińskiego "w ostatnim czasie mamy do czynienia z kłusownictwem radarowym, które przejawia się wieloma patologiami".
Jak wyjaśniał wiceszef sejmowej komisji infrastruktury Wiesław Szczepański, fotoradary stały się dla wielu gmin "maszynką do zarabiania pieniędzy", po tym jak w 2007 roku za rządów PiS gminne straże miejskie dostały możliwość używania fotoradarów zarówno przenośnych, jak i stojących. Zwrócił uwagę, że z uwagi na wysokie koszty zakupu fotoradarów (nawet 200 tys. zł) wiele gmin dzierżawi je od specjalistycznych firm.
"Wyspecjalizowały się firmy, które wypożyczają gminom fotoradary - przenośne i stacjonarne. Jednocześnie obrabiają one zdjęcia (z fotoradaru), mają wgląd do dysku twardego (fotoradaru), ponieważ zgodnie z umową zwracają dane z dysku twardego dopiero po zakończeniu umowy" - tłumaczył wiceszef komisji infrastruktury.
Jak zaznaczył, firmy te "pobierają wynagrodzenie od każdego obrobionego zdjęcia, które kończy się wydaniem nakazu mandatowego i uzyskaniem tego mandatu". Poinformował, że otrzymują one od gmin od 60-80 zł za jedno zdjęcie.
"To oznacza, że w tych gminach, gdzie fotoradary są wypożyczone, a nie są własnością gminy, wystawiane są mandaty w maksymalnej wysokości, żeby w gminie została różnica (między kwotą mandatu a prowizją pobieraną za zdjęcie przez firmę wypożyczającą fotoradar)" - powiedział.
Jak poinformował Wikiński, klub poselski Lewicy zgłosi wniosek do NIK "o zbadanie prawidłowości współpracy gmin z firmami (wypożyczającymi im fotoradary) w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego".
Zapowiedział też złożenie wniosku do MSWiA "z postulatem zbadania, czy przestrzegana jest ustawa prawo o ruchu drogowym oraz specjalna instrukcja ministra spraw wewnętrznych i administracji, tak, aby po tym, co się wydarzyło w Mykanowie, nigdzie w żadnej polskiej miejscowości nie doszło do podobnych wydarzeń".
Chodzi o instrukcję, w której ministerstwo spraw wewnętrznych poleciło wojewodom, by sprawdzili funkcjonowanie straży gminnych, które używają fotoradarów obsługiwanych przez firmy zewnętrzne.
W ubiegłym miesiącu media informowały, że wojewoda śląski zawiadomił prokuraturę o podejrzeniu popełnienia przestępstwa przez straż gminną w Mykanowie. Stało się to po przeprowadzonej wiosną kontroli urzędu wojewódzkiego, która wykazała, że w 2009 roku w Mykanowie wystawiono 9 tys. 52 mandaty kierowcom złapanym na fotoradar. Tymczasem w przypadku innych wykroczeń takich mandatów w ciągu całego roku strażnicy wypisali jedynie 22.
"Już dzisiaj przewodniczący Szczepański przedstawi (na posiedzeniu podkomisji komisji infrastruktury) propozycję zmian legislacyjnych tak, aby wpływy z mandatów w całości były przeznaczane na remonty dróg, na poprawę bezpieczeństwa ruchu drogowego" - oświadczył wiceszef klubu Lewicy. "Mówię celowo wpływy a nie zyski, żeby właśnie wyeliminować tę patologię, która ma miejsce w wielu polskich gminach" - zaznaczył.
Szczepański przedstawił dane dotyczące kilku gmin, które - ocenił - pokazują, w jaki sposób niektóre gminy zarabiają na fotoradarach.
Rekordzistką pod tym względem jest - zaznaczył poseł Lewicy - gmina Biały Bór w województwie zachodniopomorskim. Według przedstawionych danych budżet tej gminy w 2010 roku wyniósł około 26,8 mln zł, a dochody z fotoradarów są planowane na około 7 mln zł. Podał też przykład gminy Góra (Dolnośląskie), która w 2009 roku po raz pierwszy wypożyczyła fotoradar. Jej tegoroczny budżet to około 53,3 mln zł a planowane wpływy z fotoradarów to około 1,4 mln zł.
"Kolejna gmina - Mykanów (Śląskie) - która ma obecnie postępowanie prokuratorskie za nieprawidłowe wystawianie mandatów, na ten rok już planuje 2,5 mln zł z fotoradarów. Dochody z fotoradarów to 21 proc. dochodów własnych tej gminy" - powiedział. Z kolei - mówił - w gminie Kęsowo (Kujawsko-Pomorskie) planowane na ten rok dochody z fotoradarów stanowią ponad 57 proc. dochodów własnych gminy i sięgają około 3,5 mln zł przy budżecie około 18 mln zł.
Jak ocenił, fotoradary "stały się de facto parapodatkiem bądź maszynką do robienia pieniędzy w wielu gminach".
|
| 2010-08-16 09:22 Wyłączyli radary - piraci wrócili |
Brytyjczycy prowadzą wojnę o fotoradary. Poprzedni rząd wspierał ich montowanie. Obecny mniej przychylnie patrzy na urządzenia automatycznie mierzące prędkość.
Brytyjski rząd ograniczył budżety na utrzymanie sieci fotoradarów i zakup kolejnych urządzeń, by skłonić gminy do kontrolowania sytuacji na drogach także przy pomocy innych metod. Decyzja spowodowała wyłączenie części urządzeń do automatycznego pomiaru prędkości. Zwolennicy wyłączenia fotoradrów przekonywali, że nie wpłynie to na poziom bezpieczeństwa.
Rzeczywistość wygląda inaczej. Po drodze A44 Woodstock Road kierowcy pędzą z prędkością znacznie wyższą od dopuszczalnej jazdy ? informuje Mark Hughes z serwisu independent.co.uk. Wcześniej do naciskania gazu zniechęcały ich nie tylko mandaty, ale również punkty karne i związana z nimi wizja utraty prawa.
Liczba osób przekraczających dozwoloną prędkość znacznie wzrosła, gdy kilka dni temu władze hrabstwa Oxfordshire ogłosiły, że wyłączają wszystkie fotoradary.
W dwóch fotoradach pozostawiono jednak kliszę na pięciodniowy okres próbny ? informuje serwis independent.co.uk. Kierowcy nieświadomie przejeżdżali z nadmierną prędkością koło aktywnych urządzeń. Nie muszą obawiać się kary, jednak eksperyment dowiódł, że fotoradary wymuszały stosowanie się do ograniczeń prędkości.
Na Woodstock Road, gdzie obowiązuje limit 30 mil/h (48 km/h) 110 kierowców jechało powyżej 35 mil/h (58 km/h). Oznacza to, że wiadomość o wyłączeniu fotoradarów tylko na jednym odcinku drogi zwiększyła liczbę wykroczeń o 18 proc. Z brytyjskich analiz wynika, że zamontowanie fotoradaru przynosi 42-procentowy spadek tragicznych wypadków w danym punkcie trasy.
Powodem do dyskusji społecznej na temat słuszności rozbudowy sieci fotoradarów, był jej szczególnie intensywny rozwój w ostatnich latach. Osiągnięto poziom sześciu tysięcy aktywnych fotoradarów, co oznacza, że w Wielkiej Brytanii jest ich 24 razy więcej niż w Polsce.
|
| 2010-07-19 15:35 Farba, która chroni przed radarem?! |
Fotoradary rosną przy drogach jak grzyby po deszczu. Niebawem urządzenia mogą przestać spełniać swoją rolę. Wszystko za sprawą specjalnej farby...
Izraelska firma NanoFlight opracowała lakier, który znacząco zmniejsza szansę na wykrycie obiektu przez radar ? poinformował serwis motorcycle.org.
Farba wykonana w nanotechnologii nie gwarantuje całkowitej niewidzialności dla radarów. Działa jednak na tyle dobrze, by uczynić klasyczne radary praktycznie bezużytecznymi. Skład lakieru powoduje pochłanianie promieniowania emitowanego przez radary oraz oddawanie go do otoczenia w formie ciepła.
O możliwości cywilnego zastosowania farby informują sami przedstawiciele firmy NanoFlight. Przekonują, że lakier będzie skutecznie chronił m.in. przed promieniowaniem elektromagnetycznym ze stacji transformatorów.
Piraci nie powinni jednak cieszyć się na zapas. Nawet tak zaawansowane rozwiązanie nie zda egzaminu w konfrontacji z laserowymi miernikami prędkości oraz wideorejestratorami.
źródło: Onet.pl
|
| 2010-07-16 13:09 Fotoradar, czyli pic na wodę |
Z krajobrazu naszych miast i wsi mają zniknąć atrapy fotoradarów. Podobno nie zdały egzaminu.
Powinny skłaniać kierowców do zdjęcia nogi z gazu, tymczasem miejscowi wiedząc, że mijany codziennie słupek ze skrzynką to zwyczajny pic na wodę, nic sobie nie robią z ich obecności i gnają dalej, podczas gdy obcy na widok przypominającego peryskop okrętu podwodnego masztu gwałtownie hamują, co nie tylko wprowadza zamieszanie, ale także grozi wypadkiem. Jeśli usuniemy fotoradarowe wydmuszki - rozumują najwyraźniej autorzy proponowanej nowelizacji prawa drogowego - wszyscy będą pędzić jednakowo szybko, przez co zrobi się bezpieczniej. Logiczne?
Powiedzmy od razu, że straszenie kierowców atrapami ma w Polsce dość długą tradycję. W czasach PRL przy drogach ustawiano wycięte z dykty sylwetki radiowozów i milicjantów. Niestety, autorzy tej maskarady nie zadbali o realia: radiowóz lśnił nowością, milicjant się uśmiechał, a cały "patrol", zamiast zgodnie z ówczesnym zwyczajem tkwić w krzakach, był widoczny z daleka. Piraci drogowi błyskawicznie więc zorientowali się w zmyłce, co narażało sztucznego funkcjonariusza MO na wyzwiska, a nawet przejawy agresji.
System fotoradarów i ich atrap był rozwinięciem wspomnianego pomysłu sprzed lat i opierał się na zasadach gry w rosyjską ruletkę. Rozstawiasz w całym kraju tysiąc masztów ze skrzynkami i tysiąc znaków "Uwaga, fotoradar!". Co prawda masz tylko 50 urządzeń pomiarowych, ale zmieniasz nieustannie ich lokalizację. Kierowca wie, że szansa, iż w charakterystycznej budce, którą napotyka na swej drodze, znajduje się miernik prędkości, wynosi jak 1:20, ale jeśli nie ma natury hazardzisty, wówczas, pamiętając o rotowaniu aparatury, woli zachować ostrożność.
I byłoby świetnie, gdyby służby odpowiedzialne za fotoradary faktycznie, zgodnie z założeniami, często i w zmyślny sposób je przenosiły. Niestety, liczne fotoradarowe budki od początku były i są zawsze puste. Dzisiaj, zaniedbane, opuszczone, jeżeli kogokolwiek straszą, to wyłącznie estetów - swoim żałosnym wyglądem. Niewykluczone zresztą, że brak mobilności fotoradarów nie wynika z ludzkiego lenistwa, lecz z chłodnej kalkulacji - urządzenia umieszczono i pozostawiono tam, gdzie przynoszą największy urobek. Pokusa czerpania wielkich dochodów z mandatów przeważyła nad szczytnymi celami działań prewencyjnych...
Jeden z posłów, opowiadających się za likwidacją pustych masztów fotoradarowych, nazwał ich obecność "parodią" tymczasem zapobieganie przez odstraszanie może być naprawdę skuteczne, o ile robi się to z głową.
Pewien rolnik z Bieszczad miał kłopot z natrętami, którzy masowo, czyniąc sobie wygodny skrót, przechodzili przez jego gospodarstwo. Prośby, groźby, zasadzanie się z widłami, zagradzanie przejścia płotem, ustawianie tablic "Teren prywatny, wstęp wzbroniony" i tym podobne konwencjonalne metody nic nie dały. Pomógł dopiero duży napis z przestrogą: "Uwaga, żmije!". Turyści zaczęli to miejsce omijać z daleka. Lokalna ludność wiedziała, że to podpucha i nadal chodziła utartymi ścieżkami. Zmieniłaby z pewnością swoje przyzwyczajenia, gdyby gospodarz zadbał, by na objętym ostrzeżeniem terenie żmije rzeczywiście od czasu do czasu się pojawiały. I to nie w postaci plastikowych atrap, ale jak najbardziej żywej gadziny...
(źródło: poboczem.pl)
|
| 2010-07-12 08:09 Nowe uprawnienia ITD |
Już w przyszłym roku postrachem piratów drogowych ma się stać ogólnopolskie centrum śledzące wykroczenia zarejestrowane przez fotoradary w całym kraju - informuje "Metro".
Posłowie z sejmowej komisji infrastruktury odgrzewają projekt tzw. ustawy fotoradarowej, który rok temu w części podważył Trybunał Konstytucyjny. Posłowie dogadali się i obecny plan jest wynikiem konsensusu. Usunięto część kontrowersyjnych przepisów, takich jak natychmiastowe karanie czy uchylenie punktów karnych. Posłowie proponują, żeby Inspekcja Transportu Drogowego, która teraz kontroluje ciężarówki, mogła też zatrzymywać samochody osobowe i motocyklistów. Inspektorzy będą mogli łapać pijanych, przekraczających prędkość (jeśli ich namierzą np. na "suszarkę") oraz stwarzających zagrożenie na drodze.
Jeszcze większym postrachem kierowców ma być ogólnopolski system automatycznego nadzoru nad ruchem drogowym, do którego będą spływać informacje ze wszystkich fotoradarów w Polsce. Pieniądze na jego utworzenie da Unia. Centrum znacznie przyspieszy wypisywanie mandatów. Będzie to robić komputer, który nawet zapakuje w kopertę wezwanie kierowcy do ujawnienia, kto siedział za kierownicą (dopiero potem wystawia się mandat).
|
| 2010-07-01 13:02 Będzie mniej fotoradarów! |
Do sejmu trafił właśnie projekt znowelizowanej ustawy Prawo o Ruchu Drogowym. Najwięcej zmian dotyczy stosowania fotoradarów, kompetencji poszczególnych służb oraz odpowiedzialności właścicieli pojazdów zarejestrowanych przez popularne "fotopstryki".
Szykuje się rewolucja w fotoradarach. Kierowców ucieszy zapewne fakt, że fotoradary - przynajmniej teoretycznie - przestaną być maszynkami do robienia pieniędzy. W myśl przygotowywanych przepisów kontrolę nad tymi urządzeniami przejąć ma Inspekcja Transportu Drogowego. Oznacza to, że gmina, by postawić w konkretnym miejscu fotoradar będzie musiała wystąpić o zgodę do ITD. Przed wydaniem takiego pozwolenia inspektorzy będą musieli sprawdzić, czy zamontowanie urządzenia we wskazanym miejscu faktycznie wpłynie na poprawę bezpieczeństwa.
W założeniu chodzi o to, by ukrócić coraz popularniejsze zjawisko montowania kilku fotoradarów "kaskadowo" w niewielkiej odległości od siebie oraz odciążyć sądy, które są obecnie zalewane sprawami związanymi z wykroczeniami zarejestrowanymi przez gminne fotoradary ustawione w miejscach, w których służą jedynie jako maszynki do zarabiania pieniędzy. Oznacza to również, że mandaty za przekroczenie prędkości i - tutaj nowość - przejazd na czerwonym świetle, jakie zarejestrują fotoradary, wystawiać będą inspektorzy transportu drogowego. Czy będzie można uciec przed mandatem, jeśli na zdjęciu z fotoradaru nie jest widoczna twarz kierowcy? Niestety, na tym dobre wieści dla kierowców się kończą. Nowe przepisy mają również na celu ograniczenie "wykręcania" się właścicieli zarejestrowanych przez fotoradary pojazdów od odpowiedzialności. Jeśli posłowie zaakceptują projekt w jego obecnym kształcie, właściciel pojazdu zarejestrowanego przez fotoradar będzie mógł być ukarany grzywną, jeśli nie wskaże osoby, która prowadziła samochód. Nowe przepisy mają też na celu odciążenie osób zajmujących się obróbką zdjęć. W myśl projektu czas, w jakim możliwe będzie ukaranie kierowcy, którego wykroczenie zarejestrował fotoradar wydłużony zostanie z 30 do 60 dni. Projekt zakłada również możliwość montowania urządzeń rejestrujących wykroczenia kierowców np. na pokładzie helikopterów. Z urządzeń zamontowanych w pojazdach będzie też mogła korzystać straż miejska, z tym jednak zastrzeżeniem, że jej funkcjonariusze nie będą mogli rejestrować wykroczeń jadąc za kierowcą. Projekt poszerza również zakres kompetencji funkcjonariuszy Inspekcji Transportu Drogowego. Inspektorzy będą teraz mogli kontrolować trzeźwość wszystkich kierowców (a nie tylko tych prowadzących ciężarówki i autobusy) oraz zatrzymywać osoby, które rażąco naruszą przepisy ruchu drogowego.
|
| 2010-04-12 08:52 Poważne problemy z fotoradarami |
|
Przekraczamy prędkość albo przejeżdżamy na czerwonym i otrzymujemy mandat. Złapani na gorącym uczynku ? nie mamy wątpliwości za co.
W przypadku zarejestrowania wykroczenia przez fotoradar pozostaje zaufanie do urządzeń oraz osób odpowiedzialnych za ich obsługę. Okazuje się, że także fotoradary mogą się pomylić!
Serwis thenewspaper.com informuje, że ustawiony w Madrycie fotoradar wykonywał zdjęcia kierowców przejeżdżających przez skrzyżowanie na czerwonym świetle. Urzędnicy ukarali ok. 100 osób mandatem w wysokości 200 euro oraz czterema punktami karnymi. Tymczasem w większości przypadków światło było żółte, a odległość samochodu od skrzyżowania na tyle mała, że nie pozwalała na bezpieczne wytracenie prędkości ? udowodnili pracownicy European Motorists Association.
Hiszpański kodeks drogowy zakazuje wjazdu na skrzyżowanie na żółtym świetle, o ile odległość od niego wystarczy do bezpiecznego hamowania. European Motorists Association udowodniło, że w 60 przypadkach było to niemożliwe.
To nie jedyny przypadek, gdy kierowca zostanie niesłusznie ukarany na podstawie zdjęcia. Serwis leparisien.fr informuje, że w miejscowości Villefranche-sur-Saône fotoradar wykonał zdjęcie Renault Megane, które jechało 56 km/h. Po uwzględnieniu możliwego błędu pomiarowego kierowcy wystawiono mandat na kwotę 90 euro za przekroczenie prędkości 1 km/h.
Kilka dni później kierowca ponownie przejeżdżał koło fotoradaru. Zdał sobie wówczas sprawę, że obowiązuje tam ograniczenie do? 70 km/h! Niesłusznie ukarany udał się do zarządcy drogi, który potwierdził, że wspomniane ograniczenie prędkości obowiązuje do niemal 6 lat.
Kierowca złożył wniosek o anulowanie mandatu oraz punktu karnego, prosząc przy okazji o wyjaśnienie, dlaczego na podstawie zdjęć z fotoradaru karani przepisowo jeżdżący użytkownicy dróg, jednak do dzisiaj nie otrzymał odpowiedzi.
(źródło: onet.pl)
|
| 2010-03-17 07:44 NORDKAPP: Fotoradar ekstremalny! |
Urządzenia do automatycznego mierzenia prędkości rosną przy drogach jak grzyby po deszczu. Jedni uważają, że służą poprawie bezpieczeństwa, inni widzą w nich maszynki do robienia pieniędzy. Udało się nam znaleźć najbardziej ekstremalny fotoradar świata!
O spotkanie z fotoradarem na popularnych szlakach komunikacyjnych nie jest trudno. Tego typu urządzenia obserwują skrzyżowania, pozamiejskie drogi oraz autostrady. Fotoradar można znaleźć także w znacznie ciekawszym miejscu. 400 kilometrów za kołem podbiegunowym. Dalej na północ od Islandii oraz znacznej części Alaski i Syberii. Został zamontowany na wysokości? Grenlandii!
Najbardziej na północ wysunięty fotoradar świata znajduje się w norweskiej miejscowości Alta, do której dotarliśmy Hondą CR-V. Urządzenie strzeże ładu i porządku przy lotnisku Alta Lufthavn, leżącym tuż przy trasie E6. Czy jest konieczne? To kwestia dyskusyjna. Na norweskich obszarach zabudowanych przekraczanie dozwolonej prędkości jest zjawiskiem marginalnym. Czy to wyłącznie zasługa wysokich sankcji za łamanie przepisów?
Tamtejsi kierowcy jeżdżą tak, by? było bezpiecznie. Przejeżdżając przez miejscowości z aptekarską dokładnością pilnują prędkości. Z kolei poza obszarem zabudowanym ograniczenia narzucane przez znaki nie zawsze są ściśle przestrzegane. W prowincji Finnmark samochody z lokalnymi rejestracjami jeżdżą zauważalnie szybciej od dozwolonych 80 lub 90 km/h, pokonując równe i kręte drogi w tempie 90-105 km/h. Czyli o 10-25 km/h więcej niż dozwolono. Za tego typu wykroczenie w Norwegii grozi mandat w kwocie przekraczającej 1500 złotych.
Karaniem za poważniejsze wykroczenia zajmują się sądy. Zbyt szybka jazda może kosztować nawet 10% rocznego dochodu, utratę prawa jazdy na ponad trzy lata oraz przymusowe odbycie prac społecznych. To jednak nie koniec. Dla piratów przewidziano także? karę wiezienia. Minimum to 18 dni!
(źródło: onet.p)
|
| 2010-03-08 07:58 Szykują się zmiany w punktach karnych |
|
Komenda Główna Policji przygotowuje małą rewolucję, która faktem może stać się jeszcze w tym roku.
W myśl nowych zasad, punkty karne będą przyznawane również za te wykroczenia, które dziś skutkują tylko mandatem, jak np. rozmowa przez telefon bez zestawu głośnomówiącego czy parkowanie na miejscu dla niepełnosprawnych.
Jak podaje "Rzeczpospolita", większe będą także kary za najcięższe drogowe przestępstwa, jak spowodowanie wypadku czy jazda pod wpływem alkoholu.
Zniknąć może także możliwość skorzystania z kursu, który anuluje jednorazowo 6 punktów.
(źródło: onet.pl)
|
| 2010-03-02 11:27 Szybki i skuteczny łowca piratów drogowych |
Amerykańskie urządzenie TruCam po pomyślnym zdaniu testów rozpoczęło pracę na lubelskich drogach. Nieduży laserowy radar wyjątkowo skutecznie radzi sobie z piratami drogowymi.
Robi zdjęcia i kręci kolorowe filmy w wysokiej rozdzielczości. Rejestruje wykroczenia już z 1200 metrów, przy czym kierowcy nawet nie wiedząc, że zostali przyłapani nie ostrzegają innych. Urządzenie jest w stanie zrobić 120 zdjęć na minutę. Policjanci i inspektorzy mogą go używać z wiaduktów, pobocza, a także z wnętrza radiowozu, po czym zdjęcia lub filmy przesyłają tym samym urządzeniem przez Internet do najbliższego patrolu drogówki.
(źródło: onet.pl)
|
| 2010-01-21 11:43 Nowe pojazdy dla policji |
|
Nowe radiowozy, motocykle i quady - w sumie 36 nowych pojazdów - rozpoczęły służbę w podkarpackiej policji.
Sprzęt zakupiony został dzięki środkom z Norweskiego Mechanizmu Finansowego (NMF); jego wartość to ponad 2,6 mln zł. Pojazdy trafią przede wszystkim do jednostek w przygranicznych powiatach.
Jak poinformował rzecznik podkarpackiej policji podkom. Paweł Międlar, wśród pojazdów jest osiem Fordów Mondeo w wersji kombi i pięć radiowozów Kia cee'd.
"Fordy to bardzo szybkie pojazdy z czterosuwowym silnikiem o mocy 220 KM, pojemności 2,5 litra i maksymalną prędkością 240 km/h. Wartość jednego pojazdu to 115 tys. zł. Samochody Kia to kolejne tego typu radiowozy w naszym taborze. Cena jednego pojazdu to 56 tys. zł. Nowe radiowozy trafią m.in. do Lubaczowa, Przemyśla i Jarosławia" - dodał Międlar.
Oprócz samochodów do podkarpackich policjantów trafiło też 13 motocykli Triumph Tiger. Są to pojazdy wyposażone w silnik o mocy 115 KM, maksymalna prędkość jaką mogą rozwinąć to 220 km/h. Wartość jednego motocykla wraz ze specjalnym kombinezonem dla kierującego to 80 tys. zł. Trafią do komend m.in. w: Rzeszowie, Przemyślu i Lesku.
Jak zaznaczył rzecznik podkarpackich policjantów, głównym celem NMF jest wzmacnianie zewnętrznej granicy Unii Europejskiej, dlatego oprócz radiowozów i motocykli policja otrzymała także sprzęt niezbędny do pracy w trudnym terenie, czyli quady.
"Dostaliśmy 10 tego typu pojazdów, marki Polaris Sportsman IPS; każdy o wartości 38 tys. zł. Wyprodukowane w Szwajcarii czterokołowce wyposażone są w dwucylindrowy silnik o pojemności 764 cm sześciennych. Prędkość maksymalna tego pojazdu to 80 km/h. Quady trafią do przygranicznych powiatów naszego województwa, do komend w: Jarosławiu, Lesku, Lubaczowie, Przemyślu i Ustrzykach Dolnych" - powiedział Międlar.
Zakup sprzętu dla policji z funduszy NMF jest realizowany w ramach partnerstwa z policją norweską na mocy porozumienia między Komendantem Głównym Policji RP a Komisarzem Krajowej Policji Królestwa Norwegii zawartego w listopadzie 2007 r. W ubiegłym roku na zakup pojazdów dla polskiej policji wydano prawie 21 mln zł, w tym z NMF - 17 mln 800 tys. zł.
Norweski Mechanizm Finansowy wraz z Mechanizmem Finansowym Europejskiego Obszaru Gospodarczego to bezzwrotna pomoc dla nowych państw członkowskich UE. Darczyńcami tych dwóch programów są trzy kraje: Norwegia, Islandia i Lichtenstein.
(źródło: onet.pl)
|
| 2010-01-06 14:31 Skuteczny bat na piratów już w Warszawie! |
|
Na ulicy Lucerny będzie bezpieczniej. ZDM wprowadził system skutecznie zapobiegający przekraczaniu prędkości. Tym razem nie będą to fotoradary ani progi zwalniające...
Nowy system jest testowany na ulicy Lucerny. Po wymianie nawierzchni kierowcy w rażący sposób przekraczali tam dozwoloną prędkość. Okoliczni mieszkańcy wystąpili do Zarządu Dróg Miejskich z prośbą o interwencję. Kierowcy, pędząc na złamanie karku praktycznie uniemożliwiali przechodzenie przez ulicę.
Zarząd Dróg Miejskich zamontował system skutecznie zapobiegający przekraczaniu prędkości. Przy ulicy Lucerny postawiono układ powiązanych sygnalizatorów świetlnych oraz detektorów prędkości. W momencie przekroczenia obowiązującego ograniczenia prędkości do 50 km/h sygnalizator wyświetla sygnał czerwony, obligując prowadzącego do zatrzymania pojazdu. W przypadku zwolnienia do 50 km/h sygnał zmieni się na pulsacyjny pomarańczowy i pozwoli na kontynuowanie jazdy.
Elementy systemu regulującego prędkość umieszczono w czterech miejscach - po dwa w obu kierunkach na wysokości ulic Pielęgniarek i Antenowej. Od początku roku trwa kalibracja systemu i oswajanie kierowców z nową organizacją ruchu. Sygnalizatory są zasilane energią słoneczną. Inwestycja poprawiająca bezpieczeństwo kosztowała ok. 90 tysięcy złotych.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-12-23 10:16 Nowe prawa straży miejskiej - mogą przeszukać |
|
Już od jutra straż miejska i gminna będzie mogła przeszukać osobę zatrzymaną i skontrolować jej bagaż. Zgodnie z nowymi przepisami dotyczyć to będzie osób podejrzanych o popełnienie czynu zabronionego pod groźbą kary oraz stwarzającego zagrożenie dla zdrowia lub życia ludzkiego czy mienia.
Od 24 grudnia pojazdy straży miejskiej będą uprzywilejowane na drodze, tak jak samochody policji czy straży pożarnej. Będzie to dotyczyło jedynie sytuacji, gdy funkcjonariusze uczestniczą w akcji związanej z ratowaniem życia lub zdrowia ludzkiego.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-11-26 15:27 Szykują się zmiany w przepisach |
Ekspresowo szybko, bo nawet w trzy miesiące, mogą się zakończyć prace nad zmianami w prawie drogowym - do takich informacji dotarła "Reczpospolita".
Projekt jest odpowiedzią na odrzucenie przez Trybunał Konstytucyjny w październiku tzw. ustawy fotoradarowej.
Na drogach krajowych porządku pilnować będą fotoradary i kamery rejestrujące np. przejazd na czerwonym świetle, których przybędzie w sumie 300. Nowe zmiany spowodują, że kierowcy będą szybciej otrzymywać mandaty, bowiem ich wysyłaniem zajmie się nie policja, a Inspekcja Transportu Drogowego.
Przekroczenie prędkości będzie nadal wykroczeniem drogowym, a nie karą administracyjną, więc mandatu w dalszym ciągu unikną posłowie, senatorowie, sędziowie i prokuratorzy.
Jak pisze "Rzeczpospolita", odmówienie przyjęcia mandatu nadal skutkować będzie procesem sądowym.
Zmiany w kodeksie przygotował Główny Inspektorat Transportu Drogowego wraz z MSWiA i KGP.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-10-26 07:32 Strażnicy zarabiali na fotoradarach: nawet po 150 zł |
|
Strażnicy miejscy łapali piratów drogowych. Ale zamiast wystawić mandat, brali do własnej kieszeni od 30 do 150 zł
W czwartek od rana w poznańskiej prokuraturze przesłuchiwano pięciu strażników miejskich, których w środę zatrzymali policjanci z wydziału do walki z korupcją.
"Gazeta" dowiedziała się, że to doświadczeni funkcjonariusze. Jeden z nich pracuje w straży miejskiej od 1991 r. Pozostali staż mają niewiele krótszy. Dwóch zatrzymanych pracowało ostatnio w referacie na Wildzie. Pozostali trzej zajmowali się obsługą przenośnego fotoradaru.
W czwartek wszystkim przedstawiono zarzuty korupcyjne. Strażnicy mieli za pieniądze rezygnować z wystawiania mandatów. Ci pracujący na Wildzie za kilkadziesiąt złotych byli skłonni zdjąć blokadę z koła źle zaparkowanego samochodu i puścić przewinienie w niepamięć. Strażnicy od fotoradaru zapominali z kolei o kierowcach, którzy przekroczyli prędkość. - Niewystawienie mandatu kosztowało w tym wypadku od 30 do 150 zł - ujawnia Romuald Piecuch z zespołu prasowego wielkopolskiej policji.
O ile blokadę można założyć i zdjąć bez zostawiania śladu w dokumentach, o tyle zniszczyć zdjęcie wykonane przez fotoradar jest trudniej. Policja nie ujawnia, jaką metodę stosowali strażnicy.
Korupcyjny proceder kwitł przez siedem miesięcy. Pierwsze zarzuty dotyczą września 2008 r. Ostatnie - marca tego roku. A to oznacza, że strażnicy nie zrezygnowali z brania łapówek nawet wtedy, gdy przed rokiem policja zatrzymała siedmiu skorumpowanych strażników ze Starego Miasta. Ci z kolei nie wystawiali mandatów w zamian za drobne upominki: darmowe strzyżenie u fryzjera lub obiad.
Każdemu z zatrzymanych w środę strażników prokuratura przedstawiła od jednego do czterech zarzutów. Razem z nimi zatrzymano także cztery osoby podejrzane o wręczanie im łapówek. - Przekazywali je osobiście albo za pośrednictwem znajomych i rodziny - dodaje Romuald Piecuch.
Policja nie chce łączyć zatrzymań z ubiegłoroczną aferą. Część zatrzymanych teraz strażników zeznawała w tamtej sprawie jako świadkowie. Nieoficjalnie wiadomo także, że obciążające ich dowody policja zdobyła także dzięki nagraniom z podsłuchów. - Nie udzielamy informacji o metodach operacyjnych - ucina ten temat Romuald Piecuch.
Przed tygodniem policja zatrzymała trzech innych strażników miejskich - wzięli łapówkę od chłopaka, który na przyczepie zaparkowanego samochodu umieścił reklamę. Gdy dowiedział się o tym jego ojciec, poszedł ze skargą do przełożonego strażników, a ten wezwał policję.
W sumie w ciągu roku na przyjmowaniu łapówek złapano już 15 strażników miejskich.
(źródło: gazeta.pl)
|
| 2009-10-21 07:43 Fotoradary w śmietnikach legalne! |
|
W głośnej ostatnio sprawie ukrywania fotoradarów w śmietnikach czy za znakami oświadczenie wydało MSWiA mówiąc, że żadne przepisy nie regulują sprawy kamuflażu urządzeń - pisze "Gazeta Wyborcza Lublin".
Chodzi m.in. o umieszczony w śmietniku fotoradar, który na jednej z najruchliwszych ulic Lublina w dwa dni wykonał 1300 fotografii kierowców przekraczających dozwoloną prędkość.
Wątpliwości w tej sprawie mieli nie tylko kierowcy, ale także biuro ruchu drogowego Komendy Głównej Policji. Ci pierwsi, jak pisze "Gazeta Wyborcza", uważali że to "skok na kasę", natomiast KGP zastanawiała się, czy policjanci nie narażali drogiego sprzętu na zniszczenie.
Według MSWiA nie ma przepisów, które zabraniają takich praktyk, a lubelska policja upiera się, że pomysł na ukrywanie fotoradarów jest dobry.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-10-13 16:58 Ukryli fotoradar w śmietniku |
|
Najnowszy pomysł lubelskiej drogówki to fotoradar w pojemniku na śmieci - czytamy w "Dzienniku Wschodnim". Przez dwa dni wpadło 1300 piratów. Zdegustowani kierowcy mówią, że to maszynka do robienia pieniędzy a nie forma prewencji.
Ten ukryty fotoradar był chowany w śmietniku w Lublinie. - Fotoradar ukryty w śmietniku pracował przez dwa dni w Lublinie, przy ulicach Sikorskiego, Witosa, Spółdzielczości Pracy i Kraśnickiej. Zrobił blisko 1300 zdjęć, które właśnie są w obróbce - mówi Arkadiusz Arciszewski z lubelskiej policji.
Policja już planuje postawienie większej ilości podobnie zamaskowanych fotoradarów. Tłumaczą, że to całkowicie zgodnie z prawem. - Wymusza to na kierowcach jazdę zgodną z przepisami na wszystkich drogach, a nie tylko tam, gdzie stoi maszt fotoradaru - mówią.
(źródło: wp.pl)
|
| 2009-09-17 09:53 Fotorejestratory robią złe zdjęcia |
|
Co trzecie zdjęcie zrobione przez stojące przy stołecznych ulicach fotorejestratory wylądowało w koszu - ustaliło Biuro Kontroli Komendy Głównej Policji.
Urządzenia do robienia zdjęć piratom były źle ustawione - pisze "Życie Warszawy", które jako pierwsze dotarło do wyników.
Okazało się, że prawie 32 procent zdjęć (czyli ponad 7 tysięcy) nie zostało zakwalifikowanych do dalszego postępowania. Dlaczego? "Były złej jakości technicznej, np. na fotografii znajdowało się kilka samochodów albo sfotografowany został tylko fragment tablicy rejestracyjnej" - tłumaczy Grażyna Puchalska z Komendy Głównej Policji. "Niekiedy obraz został zakłócony refleksem światła odbitym od mokrej jezdni, mieliśmy zdjęcia twarzy kierowcy, ale bez tablicy rejestracyjnej. Takie fotografie były odrzucane" - dodaje Krzysztof Bujnowski, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KSP. Dlaczego aż tyle zdjęć zdyskwalifikowano? "Urządzenia były źle ustawione przez policjantów" - przyznaje jeden z mundurowych.
Z kontroli KGP wynika, że znacznie lepiej niż z urządzeniami policjanci radzili sobie z opracowywaniem zdjęć. 93 proc. fotografii opisali w ciągu miesiąca od ich wykonania, tylko 7 procent w ciągu dwóch miesięcy. A czas jest ważny, bo po upływie 30 dni od daty wykroczenia ulega ono przedawnieniu, a wtedy sprawa mandatu rozstrzyga się w sądzie grodzkim.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-08-31 12:01 260 nieoznakowanych radiowozów |
|
Wyglądają jak zwykłe auta, a pod maskami mają silniki o dużych mocach. Po polskich drogach jeździ ponad 260 nieoznakowanych radiowozów z wideorejestratorami.
Volkswageny, Fordy, Ople, Skody, Kie, Saaby wyglądają jak zwykłe auta. To co niekiedy wyróżnia je spośród innych samochodów to tablica świetlna z napisem "Policja. Jedź za nami. Zatrzymaj się". Ale wtedy jest już za późno...
Policyjnych wideorejestratorów jest w naszym kraju obecnie ponad 260. Można je spotkać na każdej z wojewódzkich dróg. Najwięcej radiowozów z wideorejestratorami, bo aż około 40, patroluje drogi mazowieckie. W pozostałych województwach jest ich od 10 do 20 aut. To skuteczna broń policjantów do walki z piratami drogowymi.
Dzięki tym nowoczesnym radiowozom wyposażonym w wideorejestratory policjanci bez trudu łapią łamiących przepisy drogowe. Sprzęt ten bardzo dokładnie mierzy prędkość i jednocześnie zapisuje obraz na dysku. Za pomocą tych urządzeń funkcjonariusze dokonują pomiaru w czasie jazdy. Dzięki temu mogą natychmiast doprowadzić do zatrzymania kierowcy zagrażającego bezpieczeństwu innych.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-08-10 15:44 200 fotoradarów zarabiało na lewo! |
|
W związku z ogromnym przekrętem na fotoradarach, włoscy karabinierzy zatrzymali grupę policjantów i urzędników samorządowych z okolic Neapolu - poinformowała telewizja Euronews.
Podejrzewa się ich o udział w wielkiej aferze związanej z przeprogramowaniem okolicznych fotoradarów. Rejestrowały one rzekome przekroczenia kierowców, którzy faktycznie nie przekraczali dozwolonej prędkości, ale przestawione urządzenia robiły im zdjęcia z odpowiednim opisem.
Na obecnym etapie śledztwa ocenia się, że ten sposób działało prawie 200 fotoradarów na drogach wokół największego miasta południowych Włoch. Pieniądze z mandatów trafiały do kieszeni nieuczciwych policjantów i urzędników.
To kolejna afera, której ofiarami mogli zostać także obywatele naszego kraju. Po ujawnieniu prywatnych radarów w Bułgarii oraz eko opłat na Ukrainie, podkręcone fotoradary z okolic Neapolu stają się kolejnym dowodem na nieuczciwość organów ścigania. Podczas wakacyjnych wojaży po krajach europy zachowajmy czujność i nie dajmy się oszukać pospolitym przestępcom.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-08-10 15:42 Piraci drogowi jednak bezkarni? |
|
Piraci drogowi mogą poczuć się bezkarni. Wyrok Naczelnego Sądu Administracyjnego może zablokować ściąganie z kont niezapłaconych mandatów. Wszystko przez ochronę danych osobowych - pisze "Metro".
Niespodziewaną "amnestię" dla kierowców zalegających ze spłatą grzywny może wprowadzić decyzja Naczelnego Sądu Administracyjnego sprzed kilku dni. Wypowiedział się on w sprawie mieszkanki Śląska, która dostała mandat od straży miejskiej.
Kobiecie nie spodobało się, że bank udzielił informacji o jej koncie urzędowi skarbowemu w Rudzie Śląskiej, który windykował niezapłaconą należność. Skarży się, że zapomniano o tajemnicy bankowej, która chroni dane klientów.
W pierwszej instancji sąd uznał, że taka praktyka urzędów skarbowych jest legalna. Ale NSA orzekł, że o ile prawo zezwala na udzielanie takich informacji np. prokuraturze i policji, o tyle skarbówce już nie.
W Polsce w 2007 r. wszystkie służby - zwłaszcza drogówka - wystawiły mandaty na kwotę ponad pół miliarda złotych. Ściągnąć udało się ponad 300 mln. Czy teraz wyrok NSA zablokuje ściąganie kar? - zastanawia się "Metro".
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-08-05 07:49 Uwaga - będą mierzyć prędkość |
|
Gdańska policja wzorem naszych zachodnich sąsiadów zamieszcza na swoich stronach internetowych miejsca w których ustawione będą w danym dniu fotorapidy - mobilne urządzenia bardzo podobne do fotoradarów.
Fotorapidy umożliwiają pomiar prędkości w dzień i w nocy. Rejestrują prędkość mierzoną i dopuszczalną oraz czas, miejsce i datę przejazdu. Ponadto wykonują zdjęcie cyfrowe. O ich lokalizacji zadecydowały m.in. policyjne analizy bezpieczeństwa na drogach oraz sygnały od mieszkańców.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-08-03 08:01 Rekordowy zysk z fotoradaru – 7 mln dolarów! |
|
Nikt nie wątpi, że nakładanie mandatów na kierowców to doskonały sposób na podratowanie państwowego budżetu. Mało kto zdaje sobie jednak sprawę, o jak doskonałym biznesie mowa…
Serwis caradvice.com.au, powołując się na "The Daily Telegraph" informuje, że jeden z punktów pomiaru prędkości na przedmieściach Sydney przyczynił się do ukarania 71 288 kierowców w ciągu roku! Suma nałożonych na nich mandatów sięgnęła… 7 milionów dolarów!
Imponujący wynik jest efektem pracy dwóch fotoraradów, które zostały umieszczone na jednym słupie przy Cleveland St. Wielu kierowców twierdzi, że prędkość na danym odcinku drogi została zmniejszona z 60 do 50 km/h w dniu… pojawienia się mierników prędkości.
Minister Transportu Nowej Południowej Walii nie chciał komentować sytuacji, prosząc o kontakt z zarządcą dróg. Tam z kolei dziennikarze dowiedzieli się, że radary zostały zamontowane, by zmniejszyć liczbę wypadków, a doniesienia o rzekomym ograniczeniu dopuszczalnej prędkości nie są prawdziwe.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-07-31 07:56 Fotoradary cenne dla samorządów |
|
Samorządy zarabiają na przydrożnych fotoradarach czterokrotnie więcej niż policja i już niedługo ich liczba będzie większa niż tych policyjnych – pisze dziennik "Polska".
Jak podaje "Polska", kilkunastu kolejnych wójtów i prezydentów planuje zainwestowanie w fotoradary. Wystarczy bowiem, że w miejscowości działa straż miejska, która może karać za nadmierną prędkość, a w kasie jest ok. 150 tys. złotych na urządzenie. Koszty te zwracają się nawet po 2 miesiącach.
Dla kierowców oznacza to namnożenie znienawidzonych przez nich fotoradarów, gdyż włodarze gmin traktują je jako poważne dodatkowe źródło przychodu. I stawiają je tam, gdzie zarobić mogą najwięcej, a niekoniecznie tam, gdzie są najbardziej potrzebne.
Gminy są też znacznie bardziej skuteczne w ściąganiu mandatów od policji, a część należności egzekwowana jest za pośrednictwem komornika.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-06-08 08:37 Skuteczny sposób na fotoradar |
|
Za 600 złotych można kupić automatyczną roletę służącą do zasłaniania tablicy rejestracyjnej.
Kierowca zbliżający się do fotoradaru może użyć pilota i zasłonić numery samochodu. Zdjęcie bez widocznej tablicy jest dla policji bezużyteczne, a kierowca unika kary.
Żeby ukarać kierowcę, trzeba go przyłapać na gorącym uczynku. Zasłanianie tablicy to wykroczenie, za które policjanci mogą wlepić... zaledwie 100-złotowy mandat, ewentualnie wnioskować o ukaranie do sądu grodzkiego.
Zupełnie niczego nie muszą się natomiast obawiać producenci i sprzedawcy rolety.
- Jeśli chodzi o producentów takich urządzeń, to nie można wyciągnąć żadnych konsekwencji, bo żaden przepis prawny nie zabrania konstruowania, budowania, sprzedawania czegoś, co by tablice rejestracyjne zakrywało - mówi inspektor Wojciech Pasieczny ze stołecznej drogówki.
Jeśli kierowca, który spowoduje wypadek, spróbuje uciec z zasłoniętymi tablicami, musi się liczyć z tym, że będzie to okoliczność obciążająca, traktowana tak samo jak zacieranie śladów.
Roleta to tak naprawdę ramka pod tablicę rejestracyjną, w której zamontowano mały silniczek elektryczny, napędzający poruszającą się w prowadnicach roletę. To urządzenie to nowość. A jak każda nowość - kosztuje. 600 zł za sztukę to dużo, chociaż mandat za przekroczenie prędkości może być niewiele mniejszy.
Ponadto urządzenie ma wadę - kierowca, tak czy inaczej musi wiedzieć, że zbliża się fotoradaru, by spuścić żaluzję. Przecież nie da się jeździć cały czas z zasłoniętą tablicą - to niemal na pewno skończy się mandatem nałożonym przez przypadkowo spotkaną załogę radiowozu. Co prawda, tylko 100-złotowym.
Ale jeśli kierowca już wie, że czyha na niego fotoradar, to taniej, bezpieczniej i prościej będzie po prostu zwolnić...
Nie można również zapominać, że numery rejestracyjne znajdują się na naklejce na przedniej szybie. Pomysłowi kierowcy i na to znaleźli jednak sposób - tak ustawiają wycieraczkę, że całkowicie zasłania naklejkę rejestracyjną, ew. wkładają za wycieraczkę reklamę np. pizerii...
(źródło: interia.pl)
|
| 2009-03-23 13:31 Sieć fotoradarów i droższe mandaty |
Senat przyjął - z poprawkami - zmiany w prawie o ruchu drogowym. Zaostrzają one kary dla kierowców łamiących przepisy. Teraz nowelizacja ponownie trafi do Sejmu.
Za nowelą głosowało 49 senatorów, 37 było przeciw, a trzech wstrzymało się od głosu. Wcześniej wniosek PiS o odrzucenie ustawy w całości nie uzyskał większości.
Według nowelizowanych przepisów od maja 2010 r. mają zacząć obowiązywać sztywne stawki mandatów; jeżeli kierowcy będą się uchylać od płacenia kar, prawo jazdy będzie tymczasowo zawieszane, a za każde kolejne wykroczenie będzie trzeba płacić dwa razy więcej.
Nowela przewiduje też powołanie Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Jego celem będzie rejestrowanie naruszeń przepisów ruchu drogowego, w tym przekraczania przez kierujących dozwolonych prędkości. Zakłada także utworzenie automatycznego systemu fotoradarów.
Jedna z przyjętych w czwartek przez Senat poprawek zmienia kary pieniężne dla piratów drogowych. Kierowcy za przekroczenie prędkości w obszarze zabudowanym o 10-20 km/h zapłacą 150 zł (teraz jest to 50-100 zł), a o ponad 50 km/h - 700 zł (400-500). Kary na drogach poza obszarem zabudowanym wyniosą analogicznie - 100 i 600 zł.
Kary będą wyższe, jeżeli w ciągu sześciu miesięcy od pierwszego naruszenia przepisów kierowca zrobi to kolejne pięć razy lub łączna wysokość kar za popełnione wykroczenia przekroczy 2,5 tys. zł. Wówczas za każde kolejne wykroczenie będzie trzeba płacić dwa razy więcej.
Jeśli kierowca nie zapłaci kary i nie będzie możliwości jej wyegzekwowania, wówczas starosta będzie (na wniosek organu egzekucyjnego) tymczasowo zawieszać prawo jazdy. Okres zawieszenia będzie stopniowo wzrastał w zależności od kwoty zaległości. Do 1 tys. zł - wyniesie miesiąc. Przy zaległości powyżej 4 tys. zł prawo jazdy będzie odbierane na rok.
Zmiany w prawie drogowym mają dotyczyć także ograniczenia prędkości. Limit ten podwyższono w projekcie o 10 km/h na autostradach (do 140 km/h) i drogach ekspresowych dwujezdniowych (do 120 km/h).
W ramach istniejącej struktury Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego ma funkcjonować Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym. Jeśli nowelizacja wejdzie w życie, policjant nie będzie musiał prowadzić już długotrwałego postępowania w celu ustalenia, kto prowadził pojazd, a kara zostanie od razu wysłany do właściciela auta.
Do Centrum spływałyby wszystkie zarejestrowane przez fotoradary naruszenia przepisów ruchu drogowego dotyczące prędkości, a pracownicy Centrum prowadziliby postępowania administracyjne w sprawach o nałożenie kary oraz obsługiwaliby urządzenia rejestrujące na większości dróg. W efekcie ok. 500 policjantów zajmujących się obecnie ustalaniem sprawców wykroczeń zostanie skierowanych do pracy na drogach.
Większość znowelizowanych przepisów ma zacząć obowiązywać od maja 2010 r.
Rocznie na polskich drogach ginie ok. 5,5 tys. osób. Jak wynika z policyjnych statystyk, nadmierna prędkość jest jedną z głównych przyczyn wypadków drogowych. W ciągu ostatnich dwóch lat ich liczba nieznacznie zmalała (48,9 tys. w 2008 r., 49,5 tys. w 2007 roku).
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-01-23 07:48 Brytyjczyk wygrał z fotoradarem |
Młody kierowca, przekroczenie prędkości, zdjęcie z fotoradaru – sprawa wydaje się oczywista. Prowadzący otrzyma wysoki mandat. Pewien Brytyjczyk udowodnił, że próbowano ukarać go niesłusznie!
Serwis Mail Online informuje, że 21-letni Dale Lyne miał być ukarany wysokim mandatem. Zdaniem stróżów prawa jego Honda Civic mknęła autostradą z prędkością niemal 157 km/h, podczas gdy na trzy pasmowej trasie można było jechać 112 km/h. Wynik został utrwalony na krótkim filmie. Kierowca miał być ukarany mandatem w wysokości 1000 funtów oraz tymczasowym zatrzymaniem prawa jazdy.
Dale Lyne twierdził, że nigdy nie złamał ograniczenia prędkości. W małej, 14-letniej Hondzie o przebiegu ponad 200 000 kilometrów jego zdaniem nie byłoby to bezpieczne. Poza tym w kadrze filmu znajdowały się trzy samochody na raz, więc nie było pewności, który z nich przekroczył prędkość. Młody kierowca podzielił się swoimi spostrzeżeniami z próbującymi go ukarać funkcjonariuszami. Udowodnij to – usłyszał w odpowiedzi.
Nie było to proste. Samochód został w międzyczasie sprzedany. Na szczęście kolega Brytyjczyka zdecydował się odsprzedać auto poprzedniemu właścicielowi. Serwis Mail Online informuje, że Dale Lyne dołożył starań, by postawić na swoim.
Poprosił o pomoc niezależnego eksperta, który na torze Bedfordshire sprawdził osiągi Hondy. 1,3-litrowy silnik zdołał rozpędzić auto do niecałych 140 km/h na czwartym biegu. Prędkość osiągnięta na "piątce" była wyraźnie niższa.
Z wynikami ekspertyzy Dale Lyne ponownie udał się do Crown Prosecution Service. Jego funkcjonariusze oczywiście zrezygnowali z karania młodego kierowcy. Wydruk przygotowany przez eksperta wyraźnie pokazywał, że Civic nie był w stanie uzyskać prędkości o której była mowa.
Serwis Mail Online informuje, że Dale Lyne jest dumny z podjęcia walki z systemem oraz zwycięstwa. Jestem zszokowany, jak ciężko było udowodnić swoją niewinność – mówił kierowca. Teraz Dale Lyne zamierza udać się do sądu i walczyć o odszkodowanie. Odkupienie Hondy kosztowało go 600 funtów, a ekspertyza drugie tyle.
(źródło: onet.pl)
|
| 2009-01-20 08:05 Radary przegrywają z mrozem |
Wystarczy przymrozek, a policyjne radary zaczynają wariować. Policjanci celują nimi w piratów drogowych, ale nie mogą ich ukarać, bo wyświetlacz urządzenia pokazuje nic nieznaczące kombinacje kresek albo w ogóle gaśnie – pisze „Polska”.
Polscy policjanci korzystają od 18 lat głównie z polskich radarów typu rapid. Z powodu charakterystycznego kształtu nazywają je suszarkami.
- Są ciężkie, a w zimie do metalowej rękojeści przymarza ręka. Wystarczy lekki mróz, a czytniki szwankują. Co gorsza, są wykrywane przez antyradary - żalą się policjanci z drogówki.
Niskie temperatury mają równie zły wpływ na fotoradary instalowane na masztach. Sprzęt ten, zgodnie z instrukcją, nie może być użytkowany, jeśli temperatura spada poniżej minus 5 stopni Celsjusza.
Zimą na polskich drogach sprawdzają się tylko radary laserowe. Jest ich jak na lekarstwo. Mają one własny system celowniczy, więc konkretny samochód mogą złapać już z odległości kilometra. Mogą być wykorzystywane w nocy, podczas mrozu, deszczu i mgły.
Jeden taki radar kosztuje od 14 do 18 tys. zł (zwykły to wydatek 5-7 tys. zł).
(źródło: onet.pl)
|
| 2008-10-29 08:03 Ograniczenia prędkości ratują życie |
W 2007 na drogach Unii Europejskiej zginęło 43 000 osób, w tym 5583 osoby w Polsce. Przekraczanie dozwolonej prędkości jest bezdyskusyjnie najczęstszą przyczyną wypadków.
Komisja Europejska, pragnąc zwrócić uwagę społeczeństwa na ten problem, ogłosiła dzień 13 października Europejskim Dniem Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. W tym dniu w Polsce zainaugurowano ogólnopolską kampania społeczna „Ograniczenia prędkości ratują życie”.
Europejski Dzień Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego jest częścią strategii przygotowanej przez Unię Europejską mającej na celu zmniejszenie liczby zabitych w latach 2000-2010 o 27 000 osób. Na podstawie światowych danych dotyczących wypadków drogowych udało się wyodrębnić pięć najistotniejszych obszarów zagrożeń: przekraczanie dozwolonej prędkości, nietrzeźwość kierowców, niezapinanie pasów, słaba widoczność pieszych i rowerzystów, nieużywanie kasków przez rowerzystów.
Według danych Komisji Europejskiej dwie trzecie wypadków drogowych ma miejsce w terenach zabudowanych, w których ofiarami są piesi i rowerzyści czyli niechronieni karoserią samochodu użytkownicy dróg. Stanowią oni jedną trzecią ofiar wszystkich wypadków. Szanse przeżycia pieszych wraz ze wzrostem prędkości dramatycznie spadają – przy prędkości 30 km/h szanse ma dziewięciu pieszych na dziesięciu, przy prędkości 50 km/h – już tylko trzech!
W Polsce przekraczanie wyznaczonej prędkości jest najczęstszą przyczyną wypadków śmiertelnych: ponad 30% wszystkich wypadków śmiertelnych jest spowodowanych przez kierowców pojazdów poruszających się z nadmierną prędkością. Należy podkreślić, że 72% wypadków ma miejsce w obszarze zabudowanym: 54% w miastach i 18% na drogach przebiegających przez małe miejscowości – właśnie na terenach miejskich oraz na odcinkach dróg przechodzących przez niewielkie miejscowości przekroczenia prędkości są najczęstsze.
W dniu, kiedy cała Unia Europejska koncentruje swoją uwagę na jednym z najważniejszych problemów społecznych w Polsce rozpoczyna się ogólnopolska kampania pn. „Ograniczenia prędkości ratują życie”. Realizatorami kampanii są Ministerstwo Infrastruktury, Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego, Stowarzyszenie Partnerstwo dla Bezpieczeństwa Drogowego i Komenda Główna Policji. Dzięki zaangażowaniu wielu partnerów oraz współpracy agencji Fabryka Komunikacji Społecznej intensywna kampania będzie obecna przez sześć tygodni w kinach, telewizji, radiu, Internecie oraz na stacjach benzynowych, billboardach i tyłach autobusów.
(źródło: onet.pl)
|